Do góry
  /  Kultura   /  Narodziny dzwonów

Narodziny dzwonów

Pod 400-letnim dębem w Taciszowie znajduje się jedna z nielicznych ludwisarni w Polsce.

To tu od wielu lat wytwarzane są dzwony, które rozbrzmiewają w miastach całego świata. Pierwszą ludwisarnię Michał Felczyński założył pod Lwowem we wsi Kałusz. Było to w 1808 roku.

Dziś Zbigniew Felczyński, przejmując schedę po swoim ojcu Tadeuszu Felczyńskim, prowadzi własną ludwisarnię w Taciszowie, w powiecie gliwickim. Zbigniew Felczyński jest siódmym pokoleniem, które zajęło się produkcja dzwonów.

Dzwony odlewamy według klasycznej receptury z roku 1150, stworzonej przez benedyktyńskiego mnicha Teofila. Trzymamy się starej technologii, albowiem zależy nam na dźwięku dzwonu — mówi Zbigniew Felczyński.

Produkcja dzwonów jest procesem żmudnym i skomplikowanym. Praca nad średniej wielkości dzwonem może potrwać nawet kilka miesięcy. Felczyński bardzo dokładnie trzyma się starej receptury, dzięki czemu jego dzieła zachwycają brzemieniem.

Dzwon powstaje z gliny. Forma powstaje z trzech elementów, jest to: forma rdzenia, forma kapy oraz forma korony. Te trzy elementy razem złączone powodują, że powstaje pusta przestrzeń, w którą zostanie wlany metal, wypełniając tę przestrzeń, nabierze kształt dzwonu – kontynuuje Felczyński.

Co ciekawe, aby powstał dobry dzwon potrzebny jest do niego także … koński nawóz, który jest bardzo dobrym budulcem formy i świetnie łączy się z gliną, a w momencie wypalania znakomicie odprowadza gazy.

Dzwony nie są jednak przecież z gliny, a wytwarzane są z brązu, który zapewnia najlepsze brzmienie instrumentu (dzwony to jedne z największych instrumentów świata, większe są od nich tylko kościelne organy). Brąz to nic innego jak mieszkanka cyny oraz miedzi (z przewagą miedzi).

Metale pod wpływem temperatury łączą się, tworząc brąz, który wlewamy później do form zakopanych w ziemi. Gorący metal spłynie przygotowanymi wcześniej korytkami i wypełni zakopane formy – mówi Agata Felczyńska, córka Zbigniewa Felczyńskiego.

Po odlaniu dzwonu pozostaje on w ziemi jeszcze parę dni. Dopiero po kilkudziesięciu godzinach można wyciągnąć go z ziemi. Wtedy zostaje rozbita jego forma, a oczom ukazuje się gotowy instrument, który na koniec zostanie oczyszczony z pozostałości gliny.

W trakcie filmu nagrałem narodziny kilku dzwonów, które trafiły m.in. do parafii Hagia Sophia w Warszawie oraz parafii w Iłowie. Co ciekawe jednym z wytapianych tego dnia dzwonów był dzwon papieski. Przygotowany specjalnie na 100. rocznicę Niepodległości Łotwy i poświęcony przez papieża Franciszka.

Comments

1 76 77 78

Dodaj komentarz